Ostatnio aktualizowane: 22.10.21

 

Niektórzy pewnie już teraz odwiedzają kasyno gry za darmo, z nadzieją, że uda im się wygrać pieniądze na ewentualną wycieczkę w kosmos. Nie da się bowiem ukryć, że badania nad podbojem kosmosu znacząco ruszyły i już niedługo będzie można nawet latać na skraj Ziemi i kosmosu. Naukowcy tymczasem opracowują nowe technologie, które kiedyś mogą przydać się astronautom. Jedną z nich jest uzdatnianie wody i zmiana gleby na Marsie.

 

Nowe badania i przyszłość na Marsie

Niedawno dowiedzieliśmy się, że zespół kierowany przez inżynierów z UC Riverside opracował specjalny katalizator służący do usuwania niebezpiecznej substancji chemicznej z wody na Ziemi. Sukces tego projektu może sprawić, że w przyszłości za pomocą tego urządzenia będzie można również uczynić glebę marsjańską bezpieczniejszą dla rolnictwa, jak i pomóc w produkcji tlenu dla przyszłych odkrywców Marsa.

Wszystko związane jest z nadchloranem. Jest to jon ujemny składający się z jednego atomu chloru związanego z czterema atomami tlenu. Od pewnego czasu wiemy, że występuje naturalnie w niektórych glebach na Ziemi, a dzięki wcześniejszym kosmicznym misjom wiemy, że szczególnie obficie występuje w glebie marsjańskiej. Działa jako silny utleniacz. Od dawna nadchloran jest również wytwarzany i stosowany w stałym paliwie rakietowym, fajerwerkach, amunicji, inicjatorach poduszek powietrznych w pojazdach, zapałkach, jak i racach sygnalizacyjnych. Jest także produktem ubocznym niektórych środków dezynfekujących i herbicydów.

Problem w tym, że ze względu na wszechobecność zarówno w glebie, jak i w produktach przemysłowych, nadchloran jest obecnie powszechnym źródłem zanieczyszczenia wody, które powoduje pewne zaburzenia pracy naszej tarczycy. Nadchloran bowiem akumuluje się w tkankach roślinnych. Sprawia to, że jego zbyt duża ilość w marsjańskiej glebie może być zagrożeniem dla przyszłych misji na Czerwoną Planetę. Na chwilę obecną ewentualna żywność uprawiana na Marsie będzie niebezpieczna do spożycia, co będzie sporym ograniczeniem dla ewentualnych kolonii. Sam nadchloran w pyle marsjańskim może być również niebezpieczny dla astronautów. Konieczne zatem są nowe technologie.

Dotychczasowe metody usuwania nadchloranu z wody wymagały albo trudnych warunków, albo wieloetapowego procesu enzymatycznego. Polegały na obniżeniu stopnia utlenienia pierwiastka chlorowego do nieszkodliwego jonu chlorkowego. Na pewien genialny pomysł wpadli Changxu Ren i Jinyong Liu z Marlan and Rosemary Bourns College of Engineering na UC Riverside. W swojej najnowszej pracy zainspirowali się naturą, aby w jednym prostym kroku zredukować nadchloran w wodzie pod ciśnieniem i w temperaturze otoczenia. Naukowcy wykorzystali ten fakt, że drobnoustroje beztlenowe wykorzystują molibden w swoich enzymach do redukcji nadchloranów, jak i również zbierania energii w środowiskach ubogich w tlen.

Metodą prób i błędów zdecydowali się zmieszać zwykły nawóz zwany molibdenianem sodu oraz organiczny ligand zwany bipirydyną. Miało to zapewnić wiązanie molibdenu i aktywację wodoru. Dzięki temu udało im się wykonać potężny katalizator, który szybko i skutecznie rozkłada nadchloran w wodzie przy użyciu gazowego wodoru w temperaturze pokojowej, i to bez udziału spalania. Z przeprowadzonych prób wynika, że ich wynalazek redukuje ponad 99,99% nadchloranu do chlorku i to niezależnie od początkowego stężenia nadchloranu. Jest on w stanie usunąć od mniej niż 1 miligrama do 10 gramów na litr. Dzięki temu nadawać się może do wykorzystania w różnych miejscach. Może służyć bowiem do rekultywacji zanieczyszczonych wód gruntowych, oczyszczania silnie zanieczyszczonych ścieków, jak i właśnie przystosowania Marsa do zamieszkania.

Taki wygodny system redukcji katalitycznej może pomóc także w zbieraniu tlenu z nadchloranu wymytego z marsjańskiej gleby.

 

 

Ostatnio aktualizowane: 22.10.21

 

Nałogi to jeden z większych problemów społecznych, który towarzyszy naszej cywilizacji od zarania dziejów. Wszystko to, co mogło generować uzależnienie u mniej odpornych osób, zawsze wpływało destrukcyjnie na funkcjonowanie w życiu społecznym i zawodowym. Teraz jednak wyjść z nałogu mogą nam pomóc technologie. Chodzi mianowicie o efekt pracy firmy PredictWatch oraz deweloperów GoApp z Białegostoku. Otóż zespołowi naukowców udało się osiągnąć rzecz niebywałą.

Opracowali mianowicie aplikację mobilną o nazwie Nałogometr 2.0. Jej zadaniem jest walka z uzależnieniami. Konkretnie chodzi o wsparcie osób uzależnionych, aby nie wracały do nałogów. Działanie takiego programu może mieć rzeczywiście kolosalne skutki i to w kontekście pozytywnym. Wszyscy przecież wiemy, jak wielkim problemem społecznym są uzależnienia od różnych substancji, czy też czynności takich jak gra w polskie kasyno onlinе. Doskonale o tym wiedzą osoby borykające się z jakimś nałogiem i ich rodziny. Aplikacja ta może być, więc prawdziwą nadzieją, jeśli chodzi o takie problemy.

 

Większość uzależnionych powraca do nałogu

Statystyki, jeżeli chodzi o uzależnienia, nie są jednak optymistyczne. Badania bardzo wyraźnie pokazują, że niemal 75% pacjentów po zakończeniu terapii nie jest jednak w stanie wytrzymać w trzeźwości. Chodzi o to, że powracanie do balansu zdrowotnego jest procesem długotrwałym i niezwykle trudnym. W grę wchodzą tu predyspozycje osobowościowe, ale także pomoc z zewnątrz. Właśnie ten drugi kontekst ma kluczowe znaczenie w kontekście wykorzystania wspomnianego programu komputerowego. Aplikacja mogłaby więc pomagać minimalizować wystąpienie ryzyka powrotu do nałogu. Chodzi tu na przykład o skuteczne unikanie sytuacji potencjalnie niebezpiecznych, które mogłyby prowadzić do sięgnięcia po używkę. Oczywiście dużo zależy tutaj też od pracy, jaką musi włożyć sama osoba uzależniona. Trzeba na przykład po prostu chcieć wykorzystać taką pomoc. Nie ma znaczenia czy to będzie ktoś z naszych znajomych, czy też terapeuta, który chce nas wesprzeć, czy też właśnie aplikacja. Jak to się mówi, trzeba sobie samemu chcieć pomóc.

Aplikacja antynałogowa w praktyce

Zasada działania tej innowacyjnej technologii bazuje na systemie RISK. Jest to właśnie program, który bazuje na sztucznej inteligencji. Aplikacja działa w ten sposób, iż każdego dnia podaje konkretnej osobie kwestionariusz, zawierający kilka pytań. W efekcie chodzi o badanie stanu emocjonalnego i samopoczucia osoby uzależnionej. Poza tym pytania dotyczą określonych przeżyć. W praktyce jak się okazuje, po poddaniu analizie wielu osób, które były uzależnione, naukowcy mogli określić przeciętny stan i zachowania, które mogłyby wskazywać na to, że wystąpić może osłabienie siły woli uzależnionego. Jeżeli chodzi o konkretne przykłady, takim newralgicznym momentem może być na przykład spotkanie osoby, z którą wcześniej mieliśmy bardzo często kontakt, gdy przyjmowaliśmy na przykład konkretne substancje takie jak narkotyki. Może też chodzić o skojarzenia, które mogą budzić w umyśle chęć sięgnięcia po substancję. W praktyce więc RISK porównuje poprzez wskazanie innych osób, które korzystają z aplikacji i na tej podstawie określa zakres ryzyka, jeśli chodzi o nawrót uzależnienia.

 

Postęp psychologii uzależnień

Aplikacja ma oczywiście nie tylko wymierne natychmiastowe pozytywne następstwa w przypadku konkretnej osoby, gdy można przeciwdziałać powrotowi do nałogu. Program stale, bowiem będzie udoskonalany, bo są tutaj dodawane nowe nałogi. Chodzi przecież również o objadanie się albo pracoholizm. Dzięki tej technologii lepiej będzie można, więc zrozumieć psychologię uzależnień. Nałogometr rzeczywiście jest już niezwykle skuteczny. Dzięki niemu można, bowiem przewidzieć ewentualne wystąpienie nawrotu w kolejnych dwóch dobach ze skutecznością na poziomie 90%.

 

 

Ostatnio aktualizowane: 22.10.21

 

Dobór odpowiedniej gry zdecydowanie nie zawsze należy do łatwych zadań. Kierujemy się przy tym wieloma kryteriami, choć do głównych, w przypadku wielu graczy, trzeba zaliczyć właśnie RTP. Dlaczego w takim razie wciąż możemy spotkać się stosunkowo często z sytuacją, w której gracze wybierają automaty z niskim RTP? W poniższym tekście pochylamy się nad tym, co powoduje taki stan rzeczy.

 

Wyjaśnienie pojęć

Wskaźnik zwrotu do gracza (RTP) to procent, który daje dość mgliste pojęcie o tym, ile można oczekiwać od wygranych w dłuższej perspektywie. Łatwo można przez to wywnioskować, że teoretycznie automaty o niskim procencie RTP powinny z czasem prowadzić do jedynie niewielkich wygranych. Standardem na rynku są sloty w przedziale od 95% do 96,5%, zwłaszcza wśród najbardziej popularnych pozycji. Czy jednak warto rezygnować z przyjemnej rozgrywki na rzecz jednego lub dwóch punktów procentowych większej szansy na wygraną? Na to każdy gracz musi już sobie odpowiedzieć we własnym zakresie.

W celu uzupełnienia informacji na temat tego, jakiego zwrotu możemy oczekiwać przy okazji gry w konkretny automat online, dobrze będzie wyjaśnić jeszcze wariację. Jest to nic innego, jak informowanie gracza o tym, jak często gra będzie dostarczała graczowi wygranych oraz jak duże one będą. Niska wariacja oznacza zatem niskie, ale częste wygrane, średnia pół na pół, a wysoka rzadkie i duże wygrane. Za bardzo wysoką wariację można uznać te sloty, w których decydujemy się na grę o Jackpot. Wówczas nasze szanse na wygraną są niezwykle niskie, ale za to potencjalna wygrana może być równie ogromna.

 

Co wpływa na decyzję graczy?

Skoro już wyjaśniliśmy sobie najważniejsze czynniki, które wpływają na opłacalność gry w dany automat online, dobrze będzie teraz zwrócić uwagę na to, co konkretnie motywuje graczy do pozostania przy slotach o niskim RTP.

Zacznijmy od najważniejszego elementu, czyli niejasnej przewidywalności. Automaty do gry to gry losowe, w których wyników każdego rozegranego spinu nie można w absolutnie żaden sposób dokładnie przewidzieć. Metryki RTP i wariancji są zwykle gromadzone poprzez obserwację nawyków wypłat gier w ciągu tysięcy obrotów. Łatwo można więc wywnioskować, że jeśli gra ma stawkę RTP na poziomie 95%, nie ma pewności, że wypłaci 95 złotych, gdy zakłady po 100 złotych będą stawiane przez długi czas. To samo dotyczy wariacji. Można przewidzieć, że slot o niskiej wariacji będzie nagradzał małymi, ale częstymi wypłatami, ale nie jest to dokładne wyliczenie i prawdopodobnie nigdy nie będzie. Wypłaty mogą zadziałać zupełnie od drugiej strony i przyznać graczowi duże wygrane, które są rozłożone na kilka dowolnych sesji. Dlatego też, nawet jeśli te wskaźniki określają, jak prawdopodobnie będzie się zachowywać automat, wysokie wygrane są głównie skutkiem szczęścia gracza, a nie zaplanowanej gry.

Idąc dalej, na pewno trzeba krótko omówić aspekt samej rozrywki, o której to wspominaliśmy już krótko przy okazji tłumaczenia pojęcia, jakim jest RTP. Automaty nie dają graczowi żadnych szans na wykorzystanie swoich umiejętności w celu wygrywania, co czyni je głównie źródłem rozrywki i niczym więcej. Ze względu na ten fakt niektóre automaty do gier mogą cechować się niskim RTP i wariacją, a mimo to oferować więcej rozrywki niż bardziej popularny tytuł. Na przykład niektóre automaty wykorzystują zabawne przejścia podczas spinów lub otwierające skecze, które mogą nawet przygotowywać scenę pod pozornie prostą, ale wciąż złożoną fabułę. To przełamuje monotonię zwykłych spinów i sprawia, że sesje rozgrywki są bardziej rozrywkowe niż zarobkowe. I to tym tak naprawdę powinni się kierować gracze przy wyborze konkretnego automatu online – rozrywką, a nie tylko i wyłącznie szansą na wygraną, gdyż jest ona losowa.

 

Na co jeszcze warto zwrócić uwagę?

RTP i zmienność są brane pod uwagę podczas wyboru idealnego slotu, ale nie są to jedyne czynniki, z których gracze korzystają w tym celu. Twórca oprogramowania do gier online stojący za stworzeniem gry również odgrywa znaczącą rolę w wyborze gry. Chociaż automaty do gier mają podobne podstawy, mają różne odmiany, które czynią je wyjątkowymi. Przykładem interesującego automatu o charakterystyce slotu ze stosunkowo niskim RTP jest Jackpot 6000. Co więcej, każdy dostawca oprogramowania ma unikalny styl tworzenia automatów, co wiąże je z marką. Niektórzy dostawcy gier zyskują większą popularność niż inni, dzięki ich umiejętnościom w tworzeniu automatów będących w stanie skutecznie zaangażować graczy. Do takich producentów zaliczyć można między innymi:

NetEnt,

Wazdan,

Yggdrasil Gaming,

Microgaming,

Play’n Go,

Red Tiger Gaming,

Blueprint Gaming.

Co więcej, zachęty od strony kasyna są od dawna wykorzystywane jako narzędzie marketingowe dla sektora gier online. W końcu tego rodzaju nagrody oferują graczom szansę na grę na rachunku kasyna. Są one skierowane głównie do automatów w formie darmowych spinów, matchupów, darmowych pieniędzy i cashbacków. W zależności od kasyna, w którym pobierane są bonusy, oferty mogą być ograniczone do automatów do gier o niskim RTP i wariacji. Ponieważ witryna z grami zapewnia gotówkę lub spiny używane do hazardu, straty dla kasyna najprawdopodobniej nie będą zbytnio odczuwalne. Ponadto warunki gry używane do rozliczania wszelkich wygranych do wypłaty nie wymagają w większości przypadków stosowania depozytów do gry tylko w określone tytuły. W związku z tym gracz ma do czynienia ze swobodą wyboru w związku z innymi zestawami gier, które odznaczają się wyższym procentem wypłat.

Oprócz tego automaty do gry online uzależnione są w pewnym stopniu od zachęt, które zostają umieszczone w grze, aby urozmaicić rozgrywkę, poza tymi oferowanymi przez zakłady hazardowe. Nagrody przydają się, aby zwiększyć regularne wypłaty, które są przyznawane przez kombinacje symboli. W efekcie łatwo można zrozumieć sytuację, w której nawet przy niskim współczynniku RTP, automat z soczystymi bonusami jest przekonującym argumentem do uruchomienia i daje graczom szansę na znaczne wypłaty. Bonusy różnią się w zależności od automatu do gry, a niektóre z najczęstszych obejmują mnożniki, darmowe spiny, mini-gry i rundy klikania. Na tym jednak to wszystko się nie kończy, ponieważ niektóre bonusy zawierają inne zachęty, dzięki czemu gry są jeszcze bardziej atrakcyjne. Na przykład darmowe spiny mogą mieć zaimplementowane rozwiązania korzystające z mnożnika, aby jeszcze bardziej zwiększyć wartość poszczególnych kombinacji prowadzących do wygranej.

 

Podsumowanie

Jak więc można zauważyć, powodów za tym, aby zagrać na automatach do gier z niskim RTP, jest całe mnóstwo. Począwszy od samej rozrywki, którą zapewniają niektóre tytuły, a skończywszy na różnego rodzaju bonusach, promocjach, specjalnych funkcjach, zachętach od strony kasyn online czy nawet konkretnych producentach. W efekcie nie można więc się dziwić, że wielu graczy wciąż wybiera w 2021 roku automaty z niskim RTP czy wariacją, gdyż nie muszą to być główne kryteria wyboru, zwłaszcza że nie mają bezpośredniego przełożenia na wypłaty, a stanowią jedynie procent wyciągnięty z co najmniej tysięcy różnych spinów.

 

 

Ostatnio aktualizowane: 22.10.21

 

Być może Ty też należysz do fanów wypraw kosmicznych, podboju Kosmosu, statków kosmicznych, astronautów, rakiet i tak dalej. Jeśli tak jest w rzeczywistości, to jesteśmy przekonani, że bardzo uważnie śledzisz rozwój wydarzeń w dziedzinie amatorskich lotów w Kosmos oraz regularnie grywasz na automacie jednoręki bandyta gra, mając nadzieję na wysoką wygraną, która w przyszłości pozwoli Ci wzlecieć komercyjnym statkiem wysoko w gwiazdy. Mylimy się? Pewnie nie. Dlatego też dzisiaj chcielibyśmy zaprezentować Ci obecny stan turystyki kosmicznej oraz to, czego możemy spodziewać się w bliżej nieokreślonej jeszcze przyszłości.

 

Turystyka kosmiczna – co to w ogóle jest?

Zacznijmy najpierw jednak od sprecyzowania samego terminu „turystyka kosmiczna”. W ogólnym pojęciu będzie to koncepcja polegająca na wyprawach w przestrzeń kosmiczną bez celów badawczych, a wyłącznie w ramach właśnie przelotu turystycznego. Zazwyczaj także koszty takiej podróży (naturalnie gigantyczne) ponoszą sami turyści. Jak do tej pory łącznie siedem osób odbyło tego typu loty komercyjne, byli to:

• Dennis Tito – znany amerykański milioner, którego celem życiowym była wyprawa w Kosmos. Dokonał tego w 2001 roku.

• Mark Shuttleworth – drugi na świecie kosmiczny turysta, biznesmen z RPA.

• Gregory Olsen – amerykański milioner – wynalazca i elektronik.

• Anousheh Ansari – milionerka ze Stanów Zjednoczonych, prezes firmy Telecom Technologies Inc.

• Charles Simonyi – twórca takich znanych programów komputerowych jak Word i Excel, były pracownik Microsoftu.

• Richard Garriott – twórca gier komputerowych i syn znanego astronauty Owena Garriotta.

• Guy Laliberté – kanadyjski milioner, twórca najsłynniejszego cyrku na świecie.

Każda z wymienionych powyżej osób spędziła w kosmosie od 8 do 15 dni, za każdym razem wzięła udział w locie rosyjskim statkiem kosmicznym z serii Sojuz TM z powierzchni Ziemi do Międzynarodowej Stacji Kosmicznej, po czym wróciła na Ziemię innym Sojuzem. Każda z osób musiała oczywiście także pokryć koszty wyprawy z własnej kieszeni, oficjalna cena wahała się od 20 milionów dolarów amerykańskich po 35 milionów dolarów.

Do grona kosmicznych turystów  w teorii można także zakwalifikować Michaela Melvilla. Jednak wziął on udział jedynie w krótkiej, jednodniowej wyprawie w 2004 roku, był to lot czysto testowy, a sam Melvill nie musiał finansować podróży.

Zmierzch ery wahadłowców

Opisani powyżej kosmiczni turyści korzystali z usług rosyjskiego rozwiązania, którym były załogowe statki kosmiczne z rodziny Sojuz TM. Jednak Rosjanie będąc stuprocentowymi monopolistami na rynku, szybko podnieśli ceny dla takich przelotów, po czym po prostu zrezygnowali z wożenia chętnych do Międzynarodowej Stacji Kosmicznej, pozostawiając taką możliwość tylko dla swoich rodaków.

A to oznaczało, że droga do kosmicznych podróży dla osób niebędących profesjonalnymi astronautami została na wiele lat po prostu zamknięta. Jednak w ostatnich latach pojawiły się na rynku rozwiązania opracowane przez firmy prywatne, jak choćby najsłynniejsze chyba o nazwie SpaceX, firmowane przez Elona Muska. Wprawdzie na chwilę obecną program SpaceX nie przewiduje jeszcze lotów komercyjnych z pasażerami, ale jak najbardziej powstały już inne możliwości. Do najpopularniejszych zapewne należą:

New Shepard Crew Capsule;

Crew Dragon Resilience;

oraz Sojuz MS-20.

New Shepard Crew Capsule to załogowy pojazd kosmiczny zaprojektowany przez firmę Blue Origin będącą własnością Jeffa Bezosa. Ma on w teorii pozwalać na zabieranie pasażerów w Kosmos – na razie planowane są jedynie loty orbitalne, a docelowo będzie on w stanie dotrzeć do Międzynarodowej Stacji Kosmicznej, zacumować przy niej, a następnie po zakończeniu pobytu pasażera przetransportować go bezpiecznie z powrotem na Ziemię.  Co ważne – cena za taki lot będzie znacznie niższa. Obecne szacunki mówią o koszcie rzędu jednego miliona dolarów za lot orbitalny i 5 milionów dolarów za lot do ISS i pobyt trwający dwa dni. Pierwsze loty załogowe New Shepard Crew Capsule, jeszcze w ramach testów planowane są na grudzień 2021 roku.

Crew Dragon Resilience to z kolei wspólny projekt NASA oraz SpaceX, który został zaprezentowany w listopadzie 2020 roku. i pierwszy próbny lot do ISS i z powrotem przewiózł do Międzynarodowej Stacji Kosmicznej czworo pasażerów. Misja okazała się być sukcesem, dlatego też na wrzesień 2021 roku oraz styczeń 2022 roku zaplanowano pierwsze dwa loty turystyczne. W pierwszym z nich udział wezmą  Jared Isaacman, Sian Proctor, Hayley Arceneaux oraz Christopher Sembroski, a w drugim  Michael López-Alegría, Larry Connor, Mark Pathy oraz Eytan Stibbe. Tutaj jednak cena lotu jest znacząco wyższa, jako że każdy członek załogi będący turystą musi wyłożyć 55 milionów dolarów amerykańskich za lot.

Trzecia z opisywanych powyżej opcji to Sojuz MS-20, czyli projekt rosyjski, który powstał z połączenia dotychczasowych rozwiązań i prywatnego kapitału. Zbudowany został przez rosyjskie przedsiębiorstwo Energia, które jest także twórcą wszystkich wcześniejszych Sojuzów. W odróżnieniu od wszystkich innych rozwiązań, Sojuz MS-20 ma pełnić rolę podobną do promu – czyli nie będzie zawoził pasażerów do Międzynarodowej Stacji Kosmicznej, czekał zacumowany do niej i następnie odwoził ich na Ziemię. Zamiast tego wykona po prostu krótki lot do celu, „wyładuje” turystów i następnie jako statek bezzałogowy wróci na Ziemię. Następnie wystartuje ponownie, gdy przyjdzie na to odpowiedni moment.